Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Kazano pracować, choć już byli pierwsi zakażeni

– To cud, że koronawirus wdarł się do kopalni dopiero po czterech tygodniach trwania epidemii w Polsce – mówi Szymon Węgrzyk, górnik i piłkarz okręgówki. – Mamy tu teraz polskie Bergamo, ludzie żyją w psychozie – dodaje Dariusz Reder, menedżer.