#rower #sport…

#rower #sport #motocykle
Kupiłem rower za 3k, jedna z bardziej polecanych szosówek dla amatorów. Dziś wsiadłem na rower 1 raz od chyba 5 lata, myślałem że będzie super, a jest tragedia.

Duże wojewódzkie miasto, bardzo mało ścieżek rowerowych a jak są to kończą się za 800m ślepą uliczką. Samochody wkurwione gdy jadę ulicą, piesi wkurwieni gdy jadę chodnikiem.

Szosówka ma cienkie koła, tłucze na każdej nierówności. Nawet jechanie ścieżką rowerową to tragedia bo mają wyrwy kilkucentymetrowe.

Na dodatek trzeba pedałować i się męczyć i nawet szosówka jakoś tego nie zmienia, myślałem że będzie lżej na takich cienkich oponach.

Już miałem sprzedać swojego BMW R1200GS i być bardziej healthy a takiego chuja prędzej rower sprzedam. Motor jest o wiele lepszy, jest mi ciepło nawet w zimie. Dojadę wszędzie, bo ulice są wszędzie. Super amortyzatory, podgrzewane manetki. Omijam korki. Nikt nie ma pretensji że jadę ulicą.

Na rowerze się spociłem + wiatr i chyba mnie zawiało. Po co człowiekowi rower jak można mieć motocykl? Czy ktoś się nad tym zastanawiał?